postheadericon Kongres, Kongres... i już po :)

W dniach 22 - 24 września br. odbył się III Krajowy Kongres Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego w Konstancinie, w który nasza wspólnota była dość mocno zaangażowana. Poprzedziły go kilkumiesięczne przygotowania, gdyż przypadło nam w udziale bycie współgospodarzami domu. Będąc wspólnotą, która w tym Domu wyrosła, zostaliśmy poproszeni o witanie przybywających Gości, pomoc w odnalezieniu się na miejscu, czyli co, gdzie, kiedy, spakowanie i wręczanie identyfikatorów oraz zestawów "startowych". Naszą rolą, a jednocześnie ogromnym wyróżnieniem i zaszczytem było wprowadzenie relikwii błogosławionej Elżbiety Sanny i poprowadzenie wieczoru z tańcem uwielbienia.
Tegoroczne lato kojarzy mi się więc z tygodniami poszukiwań odpowiednich strojów (sardyńskich!), analizowaniem zdjęć, zastanawianiem się, szyciem, wybieraniem odpowiedniej muzyki (sardyńskiej i nie tylko ;)), przeglądaniem zdjęć do prezentacji, ćwiczeniem (w myślach ;)) układów poloneza, który i tak ostatecznie okazał się wielką ale cudowną improwizacją :) Piękny, radosny czas pracy i oczekiwania na ważne wydarzenie!
 
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
alt
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ktoś na jednym ze spotkań powiedział, że być w ZAK-u, to jak być w rodzinie. Tak, coś w tym jest.
Uśmiechy, serdeczność, życzliwość, mądre i ciepłe słowa, dzielenie się, uścisk ręki, wzajemne inspirowanie i motywowanie się, zachęcanie do pracy nad sobą, zachęcanie do kolejnego kroku - wyjechałam stamtąd będąc bogato obdarowaną, niczym Boża księżniczka :)
 
 
alt
alt
 
alt
alt
 
alt

alt

alt

alt

alt
 
Pozwolę sobie przytoczyć kilka myśli różnych osób, które zanotowałam podczas spotkania podsumowującego, bo były dla mnie w różny sposób ważne:
 
Pan Bóg powołał MNIE do ZAK
*
mam na całym świecie rodzinę pallotyńską
*
mamy ciągle budzić, ciągle przypominać, brać się do roboty
*
nie jestem w stanie wytłumaczyć do końca czemu jestem pallotynem - bo tak po prostu ma być, tak czuję - podobnie jest z byciem w ZAK-u - poczułam ulgę, gdy to usłyszałam :)
*
w apostolstwie nie chodzi o efekty, nie o to, by być skutecznym, lecz owocnym
*
jedna z form apostolstwa, to bycie i trwanie przy Jezusie
*
dzieło, które ma być wykonane nie może być ważniejsze, niż ludzie, którzy w nim uczestniczą
*
codzienna formacja do jedności - z Bogiem i między sobą
*
czasami nie zauważamy, że apostołujemy, bo robimy, to co robimy
*
codziennie modlę się za osoby, z którymi mam się spotkać, bo apostołować to kochać, a potem idę i robię to, co mam zrobić, co Bóg sobie wymyśli
*
jednoczą nas często nasze różnice, to czego nam brakuje, dlatego potrzebny nam jest drugi człowiek
 
alt
alt

alt

alt
 
alt
alt
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
I na zakończenie jeszcze jeden cytat" "Kongres jest po to, by rozprostować nogi i pójść w dalszą drogę". Zdecydowanie był to czas "rozprostowania nóg" - czas świętowania i umocnienia na drogę, która przed nami. Dziękuję gorąco Bogu, że mogłam tam być!
 
Dorota z SEMPRE PIU 
 
alt