postheadericon „Duchowe przechadzki z Pallottim"

Rekolekcje adwentowe w Bielsku-Białej 

altW dniach od 3-go do 5-go grudnia Wspólnota Rodzin „Betlejem" przy parafii pallotyńskiej w Bielsku-Białej miała przywilej wysłuchać pięknych rekolekcji, jakie wygłosił ks. Stanisław Stawicki, zatytułowanych „Duchowe przechadzki z Pallottim". Pomysł zaproszenia księdza Stanisława do Bielska zrodził się z naszych kontaktów z nim w Koordynacyjnej Radzie Krajowej ZAK, choć wcześniej już zapadł nam w serce, jako prelegent na sympozjach Instytutu Pallottiego w Konstancinie koło Warszawy.

Na co dzień jesteśmy zabiegani: zajęci pracą, dziećmi, swoimi obowiązkami i trudno jest znaleźć wolny czas na dodatkowe aktywności. Jednak, gdy rekolekcje o świętym Wincentym rozpoczynały się Eucharystią i czwartkową wspólnotową adoracją Najświętszego Sakramentu, kaplica była pełna. Z zainteresowaniem wysłuchaliśmy homilii nawiązującej do Ewangelii dnia. Ksiądz Stanisław nakreślił związek budowy na skale, (jaką jest Chrystus) z wypełnianiem woli Bożej – tak, jak to rozumiał Pallotti. Wątek był kontynuowany w formie dialogowanej pogadanki („wieczornej przechadzki"), aż do późnego wieczoru w kameralnej atmosferze sali wieczernikowej. Brakło krzeseł.

 Rekolekcje w tym samym układzie (najpierw Msza Święta z kazaniem, a potem luźna pogadanka w „wieczerniku") kontynuowaliśmy w piątek wieczorem i w sobotę popołudniu. Skorzystaliśmy z tego, że akurat była to pierwsza sobota miesiąca i wspólnotową Mszę Świętą o godzinie piętnastej, połączyliśmy z rekolekcjami.

Ksiądz Stanisław opowiedział nam wiele szczegółów z życia Wincentego Pallottiego, które posłużyły myślom przewodnim dni skupienia. Wszystko to razem złożyło się w przejrzystą, logiczną konstrukcję, którą rekolekcjonista najpierw nam ogólnie nakreślił, a potem powoli precyzował w kolejnych odsłonach. Słuchaliśmy o tym, jak Wincenty starał się rozeznawać wolę Bożą w swoim życiu i jak niełatwe to musiało być zadanie – np. wtedy gdy był „kuszony wyjazdem na Wyspy Brytyjskie". Z uśmiechem na twarzach przyjęliśmy opowieści o „usterkach" Wincentego, o jego kłopotach z łaciną czy o niezrealizowanym powołaniu kapucyńskim. Śmiechu było co niemiara, gdy ksiądz Stanisław opowiadał o „grzechach młodości" Pallottiego: o wyprawach członków „Ligi antyszatańskiej", zapuszczających się w labirynty rzymskich uliczek i kościołów z dłutkiem i młoteczkiem do obtłukiwania co bardziej „gorszących" szczegółów rzeźb nagich aniołków...

Dobrze było dowiedzieć się także o niektórych trudnościach i porażkach życiowych z jakimi musiał zmierzyć się Pallotti: o kłopotach rodzinnych, o fiasku Kolegium dla misji zagranicznych i klasztoru dla Sióstr Adoratorek Najświętszego Serca Jezusowego czy o problemach jakie miał z księżmi neapolitańskimi. I o tym, jak to wszystko Pallotti nie tylko przezwyciężył, ale też wykorzystał w swoim rozwoju osobistym. Nawet jego niski wzrost – przypadłość nieco kłopotliwa jak dla mężczyzn - nie umniejszył jego wielkich wizji apostolskich. Usłyszeliśmy również o tym, jak bardzo liczono się z „Apostołem Rzymu" na Watykanie, prosząc go czy to o spowiedź, czy też o radę. O jego odwadze i silnym charakterze – na przykład, gdy pisał do dziekana Kolegium kardynalskiego, o tym, że „papież może zostać wybrany z woli Bożej, ale może też być wybrany z dopustu Bożego", które to słowa - na wiele lat zresztą - wstrzymały bieg procesu beatyfikacyjnego Pallottiego.

Nasze spotkanie z księdzem Stawickim zakończył miły wieczór przy wspólnej kolacji dla wszystkich chętnych, a szczególnie dla tych, którzy nie musieli jeszcze wracać do domu, do dzieci. Była więc również okazja, aby porozmawiać nieco bardziej prywatnie i poznać się lepiej. Takie spotkania są bardzo ważne. To one i przyjaźnie w ich czasie zawierane tworzą przecież żywą komunię osób w Zjednoczeniu Apostolstwa Katolickiego: i tych tutaj na ziemi i tych tam w już niebie. Przez trzy dni - zasłuchani i zaciekawieni słowami księdza Stawickiego - mieliśmy wrażenie, jakby sam św. Wincenty siedział pośród nas. W naszych kuluarowych rozmowach rekolekcyjnych nieraz dało się słyszeć opinię, że ciągle brakuje popularnych w formie opracowań dotyczących postaci założyciela ZAK. Tak żywa, piękna i ludzka to postać, że zasługuje chyba na podobne potraktowanie, jak inni wielcy święci: np. Św. Franciszek z Asyżu czy Św. Teresa z Avila. Proponujemy, aby ukazały się w księgarniach już niebawem „Kwiatki Świętego Pallottiego". Może uda się namówić księdza Stanisława do popełnienia takiej pozycji wydawniczej? Może młodzi chłopcy, pociągnięci taką lekturą i przykładem Wincentego Pallottiego, usłyszą dzięki temu głos powołania i odpowiedzą Bogu „tak", tworząc zastępy kolejnych świętych księży, albo dzięki „kwiatkom" znajdzie się choć jeden taki, jak Pallotti, który swoją świętością zdolny będzie podtrzymać i porwać na nowo w górę europejski Kościół nękany kryzysem powołań kapłańskich. W każdym razie – warto opowiadać o Pallottim. I za te piękne opowieści z serca jeszcze raz dziękujemy księdzu Stanisławowi Stawickiemu.

Grzegorz Hura ZAK, Bielsko-Biała